czwartek, 4 lutego 2016

W poszukiwaniu korzeni (Wersja autorska, na razie bez poprawek)



Poszukiwanie korzeni to zawsze droga ku tajemnicom. Czasami trafi się na rzeczy niezwykłe, całkiem niespodziewane. Niekiedy da się udowodnić pokrewieństwo osób z rożnych stref czasowych, gdyż istnieją pewne źródła dokumentacji, a czasami można jedynie się domyślać czy zakładać... W historii mojej rodziny o nazwisku Sosnowski istnieje wielo białych plam. Nie wiele wiem o moich polskich krewnych. Paweł Sosnowski, mój pradziadek, został rozstrzelany w 1938 roku w trakcie „operacji polskiej” oraz terroru stalinowskiego w ZSRR. Prababcia chowała się  razem z dziećmi przez jakiś czas. Musiała ratować swoją rodzinę. Zwłaszcza z tego powodu teraz brakuje wielu dokumentów. Również dlatego starsi członkowie rodziny nie lubili opowiadać o swojej polskiej historii. Jak wielu innych osób pochodzenia polskiego, oficjalnie zmienili narodowość na „ukraińską”. Ostatnio chciałam wyruszyć w podróż do Bałty, gdzie prawdopodobnie miały być archiwa z aktami chrztu świętego oraz ślubu moich pradziadków. Dowiedziałam się jednak, że archiwów  tam nie istnieje, zlikwidowano je. Ale coraz bardziej interesowała mnie historia tej ziemi...
            Tym z państwa, którzy nie czytali mojego ostatniego artykułu, przypomnię, że Bałta to miasteczko, kiedyś należące do Polski, a obecnie znajduje się ono na terytorium Ukrainy. Miasto to położone jest nad rzeką Kodymą, a założył go książę Józef Lubomirski w sierpniu 1765 roku. Początkowo miasto składało się z dwóch części: prawobrzeżnej, należącej do Turcji zwanej Bałtą oraz lewobrzeżnej – po stronie polskiej, nazwanej na cześć założyciela Józefgrodem. Brat Józefa, książę Stanisław Lubomirski, założył w 1765 r. murowany kościół ormiańsko - katolicki p.w. św. Stanisława BM – swojego patrona. Świątynię zbudowano w centrum miasta. Niegdyś otoczona była kamiennym murem z wejściem od strony zachodniej. W jego narożnikach usytuowano cztery kaplice, z boku kościoła wzniesiono ceglaną dzwonnicę. Za kościołem od strony wschodniej znajdowała się plebania oraz zabudowania gospodarcze. Budynek plebani istnieje do dziś, pozostając obecnie w rękach prywatnych właścicieli. (źródło: http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=7&ved=0CFYQFjAG&url=http%3A%2F%2Fszkola-katolicka.rabka.pl%2Fpliki%2FHistoria-Balta.doc&ei=-iCRVZy2C4SasgHSooHwBQ&usg=AFQjCNGzB42IPcSQAC8xdBQvYefsg6vXAw).
            Dzisiaj chcę państwu przedstawić historię księcia Józefa Lubomirskiego, założyciela miasta Bałta na terytorium województwa bracławskiego, zwróconego Polsce po podpisaniu pokoju Karłowickiego w 1699 roku. Interesuje mnie ta osoba szczególnie z tego powodu, że może być spokrewniona z moją rodziną. Książę Józef Lubomirski ożenił się z Ludwiką Sosnowską, znaną jako ukochana Tadeusza Kościuszki. Wszelkie informację dotyczące Sosnowskiej znajdujemy w literaturze biograficznej poświęconej temu bohaterowi. Ludwika Sosnowska urodziła się w roku 1751 w domu Józefa Sosnowskiego, hetmana polnego litewskiego. Według rożnych źródeł, wolą ojca została poślubiona  Józefowi Lubomirskiemu, i miała z nim troje dzieci, Henryka Ludwika i Fryderyka Wilhelma oraz córkę Helenę. Podobnie zamieszkiwali w Bałcie przez całe życie z całą rodziną. Wiadomo jest, że wnuki Jozefa Lubomirskiego oraz Ludwiki Sosnowskiej mieli na imiona:
            Dalej przerywa się koło, i nie ma doskonałej wiedzy na temat Drewa genealogicznego hetmana Józefa Sosnowskiego. Tak czy inaczej, wiadomo że w latach dwudziestych ubiegłego stulecia w Kodymie mieszkali państwo Sosnowscy, Piotr oraz Elżbieta. Później terror stalinowski zabrał życie wszystkim ich synom, a mieli trzech: Antoniego, Pawła oraz Mikołaja. Każdych z nich zostawił po sobie dzieci. Paweł z żoną Niną również mieli trzech: Józefa, Anatola oraz Emilię. W roku 1962, już w Mołdawskiej ZSRR, Anatol poślubił Ninę Szulanską, a rok później urodziła się Swietłana, moja mama. Od niej jako dziecko słyszałam opowieści historyczne. Słyszałam o moich polskich korzeniach, o łosie polaków w ZSRR.  Wspólnie z mamą szukamy teraz krewnych z rodziny Sosnowskich. Z powodów wyżej opisanych, nie jest to łatwa sprawa. Korzystając z okazji, w tej chwili proszę o ewentualny kontakt wszystkich państwa, zwłaszcza w przypadku, gdybyście spotkali tu imiona oraz nazwiska swoich krewnych. Jest mnie łatwo znaleźć w sieci internetowej, mam nazwisko podwójne.
                  Olga Diacova-Sosnowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz