poniedziałek, 20 marca 2017

W pociągu (fragment dziennika)



...Od dzieciństwa lubię kolej. Uwielbiam „zapach” torów. Kocham ten uspokajający szum. Drzewa, pędzące przed oczami, niebo, topiące się w niekończącym się walcu soczystej zieleni. Chmury, przypominające mi zawsze niezwykle cudowne zwierzęta. A na postojach pociągu fajnie jest oglądać na spokojnie budynki, kołyszącą się zieleń drzew i trawy, oraz bawiące się ptaki. Kołysze mnie pociąg... Prawie zasypiam. Jakie to fajne uczucie! Tyle zieleni, młodości, powierza, tyle życia! Nagle zaczyna padać. Duże krople krzywo i powoli spadają na okienne szkło. Hałas staje się z każdą chwilą coraz głośniejszy. Już całe okno jest zalane błyszczącymi kropelkami. Lubię, jak pada deszcz. Kocham deszcz! Wysiadam na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Ładny jest ten dworzec: szeroko ciągnąc się na tłumie jasnej z obłokami niebieskości, w kolorze zółtopomarańczowym, przypomina mi średniowieczny bajeczny zamek... szczęśliwa, zamykam oczy, i wspomnienia słodkim walem zaczynają wypełniać całą moją świadomość.
Ależ szybko czas leci! Już mi się wydaję, że od zawsze mieszkałam w Polsce: Polska to mój kraj. Tu jest mój dom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz